Witaj Gość!   [ Logout ]    
Działalność Koła
Dane adresowe - kontakt
 Egzaminy na kartę wędkarską
Nasze finanse

Władze Koła
rozliczenie pracy Zarządu

 Zarząd I kadencji 2003-2005
 Zarząd II kadencji 2005-2009
 Zarząd III kadencji 2009-2013
 Zarząd IV kadencji 2013-2017

Użytkownicy
Witaj, Gość
Pseudonim
Hasło
(Zarejestruj się)
Członkostwo:
Ostatni: jaro_jga
Nowe dzisiaj: 0
Nowe wczoraj: 0
Wszystkie: 511

Na stronie:
Gości: 32
Użytkowników: 0
Razem: 32

Informacje i komunikaty
Wody górskie (info)
 Schemat Pilchowic

Nasi sponsorzy

















Kącik Wędkującej Młodzieży

Przyjaciele Grodzkiego

























Karkonoski Klub Wędkarski




Recenzje z zawodów
· Spinningowe Grand Prix Polski - Puchar Katowic
· Spinningowe Grand Prix Polski - Boleń Odry
· Spinningowe Grand Prix Polski - Sandacz Turawy
· Spinningowe Grand Prix Polski - Puchar Sanu

Co z tym sandaczem ?
Wysłano dnia 18-11-2014 o godz. 20:33:44 przez jarekk

Na górskiej i nizinnej

Chociaż do końca sezonu jeszcze ponad miesiąc, łowcy sandaczy nie mają nadziei, że ich opinia mogłaby się zmienić - to był jeden z najsłabszych sezonów sandaczowych jaki pamiętają...






Zapowiadało się znakomicie. Po bardzo ciepłej zimie i udanym tarle okonia i białej ryby, wydawało się, że masa narybku, zachęcą sandacza do intensywnego żerowania i brań. Cieszyło, że brak pokrywy lodowej uratował setki kilogramów okoni łowionych bez umiaru "dla kota", że można bez obaw korzystać z silników, że woda nie za wysoka, pogoda sprzyja... Nastroje tuż przed 1 czerwca były znakomite.



Dość szybko czar prysł. Już w połowie czerwca wiadomo było, że coś jest nie tak. Nie tylko nie było "dnia dziecka", ale złowienie nawet niewielkiego mętnookiego było wyzwaniem. Odbierałem nerwowe telefony - "...stary, no nie uwierzysz ! Nie mam jeszcze żadnej konkretnej ryby na koncie, codziennie jestem na Bukówce, po prostu studnia !..." - gorączkował się Rafał, dla którego złowienie kilkukilogramowego sandacza nigdy nie było problemem. Potwierdzałem - podobnie było na Pilchowicach, na Złotnikach i innych mniejszych zbiornikach, gdzie o tej porze roku łowiło się w najgorszym wypadku kilka maluchów dziennie.

Podobnego zdania był Seba, Wojtek, Janusz ... W zasadzie nie mogłem spotkać nikogo, kto uznałby ten sezon za chociażby przeciętny. Nawet "trupkarze" którzy na początku łowili w miarę skutecznie, już w połowie lipca przyłączyli się do narzekających na słabe brania. Co ciekawe, podobne wieści napływały z innych dolnośląskich zaporówek. Wskazywała na to rosnąca presja. Wrocław, Lubin, Polkowice, Legnica ...rejestracje przyczep podłodziowych pokazywały, że wszędzie jest nieciekawie, a "sandaczowcy" wędrują coraz dalej w poszukiwaniu ryb.


Trudno powiedzieć co było przyczyną. W zasadzie ilu wędkarzy tyle teorii. Jedni winą obarczali kłusowników -nieoficjalnie słyszało się o wielu rybach złowionych w okresie ochronnym. Inni wskazywali na coraz większe odłowy przez wędkarzy przyjezdnych - coraz częściej na pilchowickim slipie nie ma gdzie zaparkować. Łodzi ogromna ilość, a zwyczaj wypuszczania łowionych ryb jakoś nie może u nas zagościć na dobre. I nie chodzi tutaj bynajmniej o te największe.






Kolejną przyczyną tak słabego sezonu mogła być niespotykana w poprzednich latach aktywność okonia. Takiego żerowania dużych stad przez praktycznie całą część "ciepłego" sezonu, nie pamiętam od kilkudziesięciu lat. Chlapanie na otwartej wodzie, przy brzegu, na środku zalewu, w zatokach, na "Patelni" ...praktycznie wszędzie i niemal nieustannie. A okoń na Pilchowicach jest podstawowym składnikiem sandaczowej diety. Nieostrożny, w amoku żerowania był bardzo łatwym łupem, a przez to skutecznie odciągał sandacza od przynęt podawanych najczęściej przy dnie, w ciężkim opadzie.

Sam doświadczyłem ataku całkiem sporej ryby na okonia, którego holowałem po zapięciu na bocznego troka. Widziałem przypadki łowienia sandaczy na wysoko prowadzone woblery i wirówki. Być może właśnie łowienie schematyczne, z dna, z opadu, zmniejszyło w tym roku skuteczność wędkarzy ? Obok wszystkich teorii, ta wydaje mi się bardzo prawdopodobna.


Podsumowując ten sezon trudno jednak wyłącznie narzekać, mówić o jakiejś szczególnej zapaści. Sandaczowo było słabo, ale ...Złowiono kilka ładnych sandaczy, wiem o przynajmniej jednym 8 kilowym, sam miałem przyjemność spotkać się z rybą w okolicach pięciu kilogramów i kilkoma mniejszymi. Po kilku latach bardzo słabych brań szczupaka, zaczęły pojawiać się te piękne drapieżniki coraz częściej i coraz większe, chociaż nadal bierze dużo ryb mniejszych, z kilku roczników. To znak, że powoli gatunek zaczyna się odradzać i jeżeli uda się go ochronić przed pazernością pseudowędkarzy, pogłowie szczupaka ma szansę wrócić do stanu sprzed lat kilkunastu.












Bardzo cieszy też piękna populacja okonia, którego przybywa z każdym rokiem. Okazuje się, że wystarczy dwie, trzy ciepłe zimy, bez lodu i "wędkarzy" specjalizujących się w połowach na zimowiskach, aby okoń znów zaczął dominować na Pilchowicach. Niestety, obraz ten psuł widok dziesiątek siat wypełnionych okoniami i wywożonych w niewiadomym celu praktycznie przez całe lato. Okoń żerował w bardzo łatwych do zlokalizowania miejscach i dla okoniowych specjalistów był łatwą zdobyczą. 

To był z pewnością słaby sandaczowo, ale ciekawy sezon na drapieżniki. Pokazał zmienność  i nieprzewidywalność Pilchowic, a jednocześnie uświadomił jak bardzo woda ta potrzebuje wzmożonej ochrony.
A za pół roku ...kolejne sandaczowe otwarcie. Już teraz życzmy sobie, aby było lepsze.

jarekk

 
Pokrewne linki
· Więcej o Na górskiej i nizinnej
· Napisane przez jarekk


Najczęściej czytany artykuł o Na górskiej i nizinnej:
O mało nie zginął w pilchowickim mule ..AKTUALIZACJA


Oceny artykułu
Wynik głosowania: 5
Głosów: 3


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku


Pokrewne tematy

Informacje i komunikaty

"Co z tym sandaczem ?" | Logowanie/Założenie konta | 9 komentarze | _SEARCHDIS
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Co z tym sandaczem ? (Wynik: 1)
przez maciekg dnia 22-11-2014 o godz. 12:18:19
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Może zakaz łowienia ze środków pływających do końca okresu ochronnego sandacza mógłby wpłynąć na poprawę kondycji tej ryby. Ograniczyłoby to w pewnym stopniu bombardowanie gniazd sandacza gumkami okoniowymi na główce 30g...



Re: Co z tym sandaczem ? (Wynik: 1)
przez Marszal dnia 23-11-2014 o godz. 10:19:05
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Szanowni Koledzy.
Wędkarstwo to nie tylko przebywanie z wędką nad wodą. Pod tym pojęciem należy zamieścić również zgodę lub nawet aprobatę pewnych zakazów i nakazów w celu utrzymania rybostanu danego zbiornika w dobrej kondycji. Właśnie do tej grupy należy zaliczyć wniosek naszego Koła, dotyczący wprowadzenia na Pilchowicach zakazu połowu z łodzi w okresie od 01.01 do 31.05. Musimy chronić ten zbiornik przed nadmierną presją, zwłaszcza w okresie, kiedy bardzo łatwo niby przez przypadek złowić "gniazdującego" sandacza w okresie ochronnym. Dopóki pazerność na mięcho niektórych wędkarzy będzie brała górę nad logicznym myśleniem, dopóty zakazy i ograniczenia są konieczne. 



Re: Co z tym sandaczem ? (Wynik: 1)
przez cezarroo dnia 25-11-2014 o godz. 08:12:17
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Też zauważyliście nowy trend na Pilchowicach? Spinning+żywcówka, czasem nawet dwie, metoda stosowana zarówno z brzegów jak i z łodzi, jak z tym walczyć, zakładając ze nie mam ochoty na przepychanki?



Re: Co z tym sandaczem ? (Wynik: 1)
przez spigot dnia 29-11-2014 o godz. 11:59:23
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.castmania.pl/
Witajcie

Moim skromnym zdaniem, post @Marszal jest bardzo tematyczny. Postaram się przedstawić swoje zdanie, choć zbiornik pilchowicki jak dla mnie, to nadal przereklamowana stara torba.

PRESJA:
Od tego nie uwolnimy się, wędkarstwo staję coraz bardziej popularnym, zwłaszcza metoda spinningowa. Z perspektywy czasu zauważa się tak jak pisze Jarek przyrost ludzi, łodzi etc.
Jak wiecie woda jest dla wszystkich i sam fakt ilości aut z przyczepkami powinien skłonić działaczy nie do myślenia, lecz do działania.

SLIP:
I tutaj zaczyna się historia zza siedmiu gór. Dziury, koleiny, glina, błoto ( jednym słowem gnój) Człowiek chcąc odpocząć nad wodą, po trudach zwodowania jednostki z pełnym uśmiechem na twarzy - zaczyna wędkowanie po kolana w błocie. Niestety warunki z jakimi przychodzi się zmagać nad jedynym dzikim slipem są, a raczej powinne wstrząsnąć osoby szarpiące za sznurki w naszym okręgu. Żenujący widok wspaniałych warunków to jedynie wstyd przed przyjezdnymi, który sięga czasów Gierka. Wielokrotnie sami wędkarze z okolic Jeleniej Góry z własnych środków starali się drogę, czy sam wjazd do wody udoskonalić, polepszyć tak aby warunki były znośne. Pytam czy nie można raz w roku stopniowo udoskonalać tego jedynego dojazdu dla wędkarzy łowiących ze środków pływających? Tłumaczenie, że teren nadleśnictwa, że droga księdza proboszcza, że duże wahania wody powinne znaleźć swoje miejsce w przedszkolu. Uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych i zawsze jest szansa na jakieś porozumienie. Niestety nikt nie będzie inwestował w wodę, której czas już się kończy.

RYBOSTAN:

Narzekania, pretensje, stwierdzenia to dość popularne ostatnimi czasy poglądy na całokształt. Z roku na rok aby nie pisać lodówki, bo zamrażarki przemysłowe się obrażą, niestety zaczynają straszyć pustką. Efektywność nawet dobrych spinningistów diametralnie spadła w  łowionych pogłowi sandaczy. Bardziej słowo 0S pasuje do teraźniejszych czy tegorocznych efektów. I uwierzcie mi nie będzie lepiej. Sytuacja przemieszczenia się ryby nie jest przypadkową. Sandacz nie toleruje wody (mam na myśli wlot rzeki czyli PATELNIA) w której płynie wodą wszystko. Wymieniał nie będę bo wstyd przed osobami, które może przypadkiem trafią na mój post. Wędkarze zamiast odpocząć nad wodą to zmagają swoje siły na głębokościach powyżej 17m. Co daje do myślenia, dlaczego nie ma ryby na standardowych głębokościach. Populacja ryby .... jak to ubrać w słowa ? Odłowy kontrolne ? nie słyszałem. Zarybienia narybkiem sandacza ? nie słyszałem. Więc ile można ciągnąć w nieskończoność. Matka natura nie wyrabia z naszą presją, a wystarczy tylko nadstawić uszu jak pielgrzymki ludzi z okolic pakują w plecaki wszystko jak leci, siedząc na najwyższej Kowalowej skale. Podobno teraz są żniwa na trupa, tak twierdzą. Na szczęście za chwilę się skończą i zaczniecie łowić sandacze metodą spinningową.

Do łez szczery Rafał Malinowski


Serwis działa od: 21.04.2003 r.

red. Jarek Krempa

Wszelkie prawa zastrzeżone

PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.04 sekund