Witaj Gość!   [ Logout ]    
Działalność Koła
Dane adresowe - kontakt
 Egzaminy na kartę wędkarską
Nasze finanse

Władze Koła
rozliczenie pracy Zarządu

 Zarząd I kadencji 2003-2005
 Zarząd II kadencji 2005-2009
 Zarząd III kadencji 2009-2013
 Zarząd IV kadencji 2013-2017

Użytkownicy
Witaj, Gość
Pseudonim
Hasło
(Zarejestruj się)
Członkostwo:
Ostatni: jaro_jga
Nowe dzisiaj: 0
Nowe wczoraj: 0
Wszystkie: 511

Na stronie:
Gości: 35
Użytkowników: 0
Razem: 35

Informacje i komunikaty
Wody górskie (info)
 Schemat Pilchowic

Nasi sponsorzy

















Kącik Wędkującej Młodzieży

Przyjaciele Grodzkiego

























Karkonoski Klub Wędkarski




Recenzje z zawodów
· Spinningowe Grand Prix Polski - Puchar Katowic
· Spinningowe Grand Prix Polski - Boleń Odry
· Spinningowe Grand Prix Polski - Sandacz Turawy
· Spinningowe Grand Prix Polski - Puchar Sanu

O mało nie zginął w pilchowickim mule ..AKTUALIZACJA
Wysłano dnia 07-07-2015 o godz. 02:20:14 przez jarekk

Na górskiej i nizinnej

Obniżenie poziomu wody na jeziorach zaporowych wiąże się zwykle z odsłonięciem wypełniających dno namulisk. To śmiertelna pułapka zarówno dla ludzi jak i zwierząt. Prawdopodobnie chciał się napić wody, możliwe że spłoszyły go psy lub "crossowcy" i  ...o mało nie przepłacił tego życiem.






W niedzielę spacerowałem brzegiem pilchowickiej "Patelni" fotografując odsłonięte dno zbiornika. Przygotowywałem film i zdjęcia do naszej pilchowickiej galerii. W zasadzie miałem już wracać, tego dnia był rekordowy upał, a na zamkniętej skałami przestrzeni nie można było liczyć na najmniejszy powiew wiatru. Jeszcze kilka ujęć kształtu dna, zalegających tam zawad, śmieci, resztek wędkarskiego sprzętu i jak najszybszy powrót do auta, gdzie został zapas wody i przynosząca ulgę klimatyzacja.

Gdyby się nie poruszył prawdopodobnie nawet bym na niego nie zwrócił uwagi. Wśród patyków i śmieci, niemal cały pogrążony w mule, był prawie niewidoczny, zlany z tłem, brudny. Strach przed człowiekiem wyzwolił w nim resztki sił, a jednocześnie dał mu szansę na ratunek. Jeleń był na skraju wyczerpania.




Najpierw myśl o beznadziejnym położeniu w jakim się znaleźliśmy. Bez pomocy nie było żadnych szans, a wytłumaczenie w jaki sposób leśnymi ścieżkami ma ktokolwiek do nas dotrzeć było praktycznie niemożliwe.

Szansę dawała jedynie droga wodna, można było na początek "Patelni" dopłynąć, a dalej dotrzeć pieszo - o pomoc poprosiłem kolegów żeglarzy z SK "Horyzont". Wiedziałem, że dysponują łodziami z silnikami, byle wystarczyło chęci i wolnego czasu. Reakcja była wspaniała, nawet chwili zastanowienia nad celowością niesienia pomocy. Po pół godzinie była lina i trzy osoby, a po chwili kolejne dwie, gotowe ratować niedoszłego topielca.





Doszliśmy po ułożonych na namulisku kłodach. Zwierzę początkowo reagowało nerwowo na obecność ludzi, ale po chwili, prawdopodobnie wskutek zmęczenia uspokoiło się i pozwoliło zarzucić sobie linę na poroże. Sześcioletni byk (według mojej mało fachowej oceny) ważyć może nawet 200 kg ...do tego grząskie podłoże i strome zbocze...

Daliśmy radę. Jeleń znalazł się na twardym gruncie. Niestety, był na tyle wyczerpany, że nie był w stanie sam stanąć na nogi. Nadal grzązł w bagnie i przy każdej próbie wstania na nogi, przewracał się. Po chwili, zmęczony leżał opadły z sił.









Ktoś rzucił wtedy pomysł, by dać mu wody, jakoś napoić, wlać do pyska... Przecież w skrajnym upale leżał na słońcu wiele godzin - na pewno chce mu się pić. Poszedłem po wodę bez przekonania. Dzikie zwierzę, w strachu ... nawet nie zareaguje, a być może się zachłyśnie i źle się to skończy.

Myliłem się. Gdy tylko poczuł wodę, otworzył pysk, złapał za butelkę i ssał jak małe dziecko. Nie mogliśmy uwierzyć ! Wypił jedną butelkę, potem drugą. W pewnym momencie instynkt podpowiedział widocznie, że to jedyna szansa, że dwunogie istoty dają szansę na przeżycie i po prostu zaczął "współpracować". Być może, że to właśnie go uratowało...







Potem zaczęliśmy wątpić. Napił się, ale nadal nie wstawał. Podejrzewaliśmy że może mieć złamaną kończynę i mimo udanej akcji ratowniczej będzie skazany na uśpienie. W dodatku zrobił się wieczór, byliśmy bardzo zmęczeni, nie mieliśmy wody, a temperatura nie spadała poniżej 30 stopni. Postanowiliśmy poprosić o pomoc ochotniczą straż pożarną i myśliwych. To była dobra decyzja ...

Dalszą akcję koordynował Łowczy Koła Łowieckiego "Hubert" z Gryfowa Śląskiego Kol. Wojciech Polański. Wieczorem na miejsce dojechali myśliwi z kół "Hubert" i wrocławskiej "Gwardii" i wspólnie z kolegami z "Horyzontu" przetransportowali zwierzę na samą górę skarpy, nad "Patelnię". Tam jeleń pozostał na noc.

Jak relacjonował Łowczy z "Huberta" - wybrano bezpieczne miejsce dla jelenia, został napojony, a z samego rana, gdyby nie odzyskał sił, miał się nim zaopiekować wyznaczony myśliwy. Niestety, rano sytuacja nie uległa poprawie. Jeleń był już silniejszy, ale nadal wymagał opieki, zsunął się ze skarpy i znów pojawiła się konieczność transportowania na górę.



Myśliwi nie ustąpili - napoili, zorganizowali fachowy transport, na miejsce przybył lekarz weterynarii. W akcji brała już udział straż pożarna. Ostatecznie pechowiec trafił w okolice Pasiecznika. Został wypuszczony na leśnej polanie (nie jest to zwierze zagrodowe, więc nie mogło być przetrzymywane w zamknięciu), przebywa pod stałym nadzorem myśliwych i lekarza weterynarii. Mimo obtarć, śladów po linach, nie ma poważniejszych urazów. Skrajnie wyczerpany, ale ma obecnie bardzo duże szanse na przeżycie.

Dziękuję serdecznie osobom zaangażowanym w akcję ratowniczą - Łowczemu z koła łowieckiego "Hubert" Kol. Wojciechowi Polańskiemu, ..żeglarzom z "Horyzontu" - Adamowi, Tomkowi i Czesiowi, myśliwym z "Huberta", "Gwardii", strażakom, wszystkim kolegom którzy gotowi byli poświęcić swoje niedzielne popołudnie, a potem czas w kolejnych dniach dla ratowania życia zwierzęcia.


jarekk







Aktualizacja z dn. 07-07-2015

Byk przebywa w rejonie Pasiecznika, stoi o własnych siłach, pije wodę wiadrami i zaczyna jeść. Jest nadal pod opieką myśliwych i lekarza weterynarii. Stał się bardzo ufny, je niemal z ręki. 

Aktualizacja z dn. 10-07-2015

Stan zdrowia byka jest dobry, ale uznano, że jeszcze nie może być wypuszczony na wolność. Pozostanie pod opieką do początku przyszłego tygodnia. Poniżej Agata Dzikowska z TVP Wrocław z naszym "Szczęściarzem" :)





Otrzymałem też kolejne zdjęcia z akcji, których autorami są Wojciech Polański i Tomasz Zieliński



























 
Pokrewne linki
· Więcej o Na górskiej i nizinnej
· Napisane przez jarekk


Najczęściej czytany artykuł o Na górskiej i nizinnej:
O mało nie zginął w pilchowickim mule ..AKTUALIZACJA


Oceny artykułu
Wynik głosowania: 5
Głosów: 18


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku


Pokrewne tematy

Informacje i komunikaty

"O mało nie zginął w pilchowickim mule ..AKTUALIZACJA" | Logowanie/Założenie konta | 8 komentarze | _SEARCHDIS
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: O mało nie zginął w pilchowickim mule ..AKTUALIZACJA (Wynik: 1)
przez popper dnia 11-07-2015 o godz. 14:33:44
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Piękna akcja. Dziękuję.



Łzy wzruszenia pociekły mi na klawiaturę... (Wynik: 1)
przez fiebik dnia 19-08-2015 o godz. 10:51:35
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Dopiero teraz złapałem małą przerwę w pracy, usiadłem do kompa poczytać moje zaległości na grodzkim.pl;  No i koledzy patrzą na mnie w osłupieniu i pytają co się stało...? Nie zdawałem sobie sprawy, że łzy kapią mi głośno bębniąc o klawiaturę...



Re: O mało nie zginął w pilchowickim mule. (Wynik: 1)
przez Havelock dnia 07-07-2015 o godz. 12:47:43
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Wielkie gratulacje za wielkie serca.



Re: O mało nie zginął w pilchowickim mule. (Wynik: 1)
przez Cichy dnia 07-07-2015 o godz. 15:26:47
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Panowie jesteście WIELCY!!! Gratuluję uratowania tak pięknego zwierza.



Re: O mało nie zginął w pilchowickim mule. (Wynik: 1)
przez Marszal dnia 07-07-2015 o godz. 18:37:32
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Jarek, jestem pełen podziwu za zimną krew, determinację i konsekwencję w działaniu, dla Ciebie i dla wszystkich zaangażowanych w akcję ratunkową tego zwierzęcia. Mówią, że uczynione dobro wraca do dobroczyńców podwojone. Do was na pewno wróci zwielokrotnione. 



Re: O mało nie zginął w pilchowickim mule. (Wynik: 1)
przez cezarroo dnia 07-07-2015 o godz. 19:41:04
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Super, że zwierzowi pomogliście, wielki szacunek za tą akcję.



Re: O mało nie zginął w pilchowickim mule. (Wynik: 1)
przez cezarroo dnia 08-07-2015 o godz. 13:32:08
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Wiadomo coś o dalszych losach jelonka? Doszedł do siebie?


Serwis działa od: 21.04.2003 r.

red. Jarek Krempa

Wszelkie prawa zastrzeżone

PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.05 sekund